Interpelacja w sprawie stanu zdrowia dzieci z biednych rodzin
Szanowny Panie Ministrze! Jak donosi prasa, coraz więcej rodziców w naszym regionie nie stać na wykupienie lekarstw dla chorych dzieci. Maluchy trafiają więc do szpitala. Nikt nie prowadzi statystyk, ile dzieci trafiło na oddziały pediatryczne z powodu biedy. Jednak rodzice coraz częściej przyznają się, że nie mieli pieniędzy na wykupienie leków i leczenie maluchów w domu. O tym, że rodzicom jest coraz trudniej finansowo, świadczy choćby to, że niektórych nie stać nawet na wykupienie leków ryczałtowych za 3,50 zł, bo to przecież trzy bochenki chleba dla rodziny. Jeszcze dwa lata temu nie było tego problemu. Teraz jakieś 40% dzieci na oddziale jest tu z powodu trudnej sytuacji rodziców. Przyprowadzają je do szpitala, płaczą, błagają żeby przyjąć, bo nie mają nawet skąd pożyczyć 30 zł na antybiotyki. W mniejszym szpitalu w Szubinie także opiekują się dziećmi, które powinny być kurowane w domu. Najlepiej problem biedy widać w dużych dziecięcych szpitalach wojewódzkich. Zarówno w Toruniu, jak i w Bydgoszczy zdarzają się dzieci, które trafiają pod opiekę medyczną w ciężkim stanie, bo nie były leczone w domu lub zamiast leków stosowano np. bańki na zapalenie oskrzeli. Na 20 dzieci na oddziale noworodkowym trzy są tu, bo rodziców nie stać na lekarstwa. To dane szacunkowe. Zazwyczaj jednak dotyczy to ostrych infekcji. Na przykład dziecko choruje na zapalenie oskrzeli. Rodzice mają wykupić antybiotyki, a nie robią tego. Maluch trafia do szpitala, gdy ma już zapalenie płuc. Czeka go długie leczenie. Lekarze z oddziałów pediatrycznych zazwyczaj nie wiedzą, że mają pod opieką małego pacjenta, który trafił tu, bo rodzice go nie leczyli. Zdarza się, że po czasie, w luźnej rozmowie matka lub ojciec przyznają, że nie podawali leków, bo nie mieli na nie pieniędzy. W rozmowach z pediatrami z przychodni rodzice rzadko proszą o tańsze lekarstwa. Nie wiedzą, że mogą tego żądać. Tymczasem leki doustne, szczególnie dla niemowląt, są bardzo drogi i te dzieci najczęściej trafiają na ostry dyżur do szpitala. Liczba urodzeń spada w całej Polsce. Tymczasem dzieci na oddziałach mamy coraz więcej. Być może nie byłoby aż takiego problemu, gdyby pediatrzy z przychodni dobrze znali swoich pacjentów. Na oddziały szpitalne trafiają też dzieci niedożywione, z krzywicą, bo matki nie miały pieniędzy na wykupienie witamin. Nierzadko także maluchy z alergią pokarmową zostają pacjentami oddziałów szpitalnych, bo rodziców nie stać na zapewnienie im odpowiedniej diety. Wobec powyższego pytam Pana Ministra: 1. Czy Ministerstwo Zdrowia prowadzi statystyki, ile dzieci trafiło na oddziały pediatryczne z powodu biedy? 2. Czy prawdą jest, że na oddziały szpitalne trafiają też dzieci niedożywione, z krzywicą, bo matki nie miały pieniędzy na wykupienie witamin? 3. Jakie kroki zamierza podjąć Ministerstwo, aby zmienić ten stan rzeczy? Z poważaniem Poseł Anna Sobecka Toruń, dnia 20 kwietnia 2005 r.
- Odpowiedź na interpelację w sprawie wypłaty jednorazowych odszkodowań z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych w przypadku likwidacji lub zmiany formy własności zakładu pracy
- Odpowiedź na interpelację w sprawie systemu dopuszczania do sprzedaży kosmetyków
- Interpelacja w sprawie przedłużenia terminu tworzenia list świadczeniobiorców usług pielęgniarskich podstawowej opieki zdrowotnej w woj. pomorskim na 2006 r.
- Interpelacja w sprawie zagrożenia dla suwerenności polskiej polityki informacyjnej i polityki kulturalnej na Dolnym Śląsku oraz innych zagadnień związanych ze zmianą właściciela Dolnośląskiego Wydawnictwa Prasowego
- Odpowiedź na interpelację w sprawie regulacji prawnych i działań organów wymiaru sprawiedliwości odnośnie do ochrony praw autorskich i własności intelektualnej